Szukasz psychologa? Baza porad i duża pomoc psychologów psychologicznych. Poradnia, która Ciebie nie zawiedzie.

DYNAMIKA TŁUMU

Autorzy badający dynamikę tłumu zgodnie podkreślają, że o powstaniu tłumu nie decyduje już sama obecność większej, nieokreślonej zresztą liczby jednostek. Publiczność zebrana w teatrze nie jest przecież tłumem. Nie jest nim także pierwsze lepsze zbiegowisko ludzi wywołane dowolną przyczyną. Aby zaistniał tłum, jest przede wszystkim rzeczą doniosłą, ażeby przynajmniej większość osób miała skierowaną uwagę na tę samą rzecz albo została zaabsorbowana tą samą ideą. Jednakże skierowanie uwagi na ten sam przedmiot nie jest jeszcze wystarczającym warunkiem wytworzenia się tłumu. Oto zebrało się dużo ludzi wskutek, dajmy na to, jakiejś przeszkody w komunikacji i przypatruje się przyczynie zatoru, którym może być, np. przemarsz oddziału wojskowego. Nie będzie to jeszcze tłum. Powstanie on dopiero wtedy, gdy zebrane jednostki zostaną pobudzone do jakiejś akcji, która w pewnym przynajmniej sensie może być Określona jako akcja wspólna. A więc pierwszy istotny moment przy wyjaśnieniu dynamiki tłumu – to właśnie-zrozumienie genezy owego działania. Jak to się staje, jak do tego dochodzi, że jednostki tworzące zbiegowisko przystępują do akcji i to nie w pojedynkę, lecz w sposób zgodny? Musi być coś, co je do tego pobudza, i to wszystkie. Musi więc koniecznie zjawić się jakiś apel wytyczający kierunek akcji. Apel ten może być wysunięty przez dowolnego uczestnika. Idzie teraz z kolei o to, jak się to dzieje, że apel ten znajduje posłuch. Rzecz bowiem jasna, że nie każde dowolne wezwanie zostanie spełnione. Musi ono trafić na podatny grunt. I tu właśnie psychologowie tłumu podkreślają słusznie, że akcję tłumu musi poprzedzać jakaś historia sięgająca daleko wstecz poza moment zgromadzenia się tłumu. Muszą istnieć pewne sprawy, pewne pragnienia, pewne dążenia, które nurtują obecnych uczestników tłumu już od dłuższego czasu. Mogą tu wchodzić w grę np. jakieś konflikty społeczne rodzące się z zakorzenionych antagonizmów i przesądów religijnych, narodowościowych czy rasowych. Ludzie wyznający te przesądy będą niewątpliwie podatni na słowa, które padną z czyichś ust, a które dotyczyć będą tych konfliktów, ich przyczyn i rzekomej winy znienawidzonych jednostek, jak również ewentualnych sposobów rozprawienia się z winowajcami.

A więc, jak widzimy, w grę wchodzi jako sprężyna coś, co zebranych łudzi, mimo iż się ewentualnie ze sobą nie znają, jakoś jednoczy, a dalej jest to coś, co wiąże się ściśle z emocjonalną ‚stroną psychiki zebranych ludzi. W ten sposób objęcie całego tłumu wspólnym zainteresowaniem, jego gotowość do pewnegb przedsięwzięcia przestaje być zagadką. Zagadką jednak będzie sam sposób reakcji, jej forma, często bardzo jaskrawa, z punktu widzenia zdrowego rozsądku niecelowa, a z etycznego punktu widzenia nieraz godna potępienia.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.