Szukasz psychologa? Baza porad i duża pomoc psychologów psychologicznych. Poradnia, która Ciebie nie zawiedzie.

NAŚLADOWNICTWO CZ. II

A teraz gdy idzie o wytłumaczenie tego zwężonego zakresu zjawisk, to i tu znajduje zastosowanie znany nam już mechanizm uwarunkowy- wąnia, eliminujący hipotetyczny instynkt. W jaki sposób można nim tutaj operować, zobaczymy najlepiej na przykładzie zaczerpniętym z Pia- geta2. Wiemy już, że nie jest prawdą, jakoby malutkie dziecko naśladowało wszystko, co widzi, a co naśladować potrafi. Kiedy przed niemowlęciem w pierwszym półroczu jego życia stanie eksperymentator i na jego oczach będzie wysuwać i chować swój własny język, to wibrew jego ewentualnemu oczekiwaniu nie znajdzie w dziecku naśladowcy. Jeżeli pragnie, ażeby dziecko go naśladowało, musi zacząć od tego, iż o n najpierw będzie naśladował dziecko, a nie dziecko jego. Mianowicie musi on cierpliwie wyczekiwać momentu, w którym dziecko samo na podstawie wewnętrznych impulsów będzie wyciągało język. Musi wtedy natychmiast na oczach dziecka wysuwać język własny. Kiedy cierpliwie przez pewną ilość razy powtórzy ten proceder, dziecko zacznie go naśladować, to znaczy iż wystarczy już wysunięcie języka przez eksperymentatora, aby dziecko zrobiło tak samo. A jak do tego doszło? Oto skoro z początku język dziecka i język eksperymentatora wysunięte były równocześnie, nastąpiło w umyśle dziecka skojarzenie pomiędzy ruchem języka własnego a widokiem ruchu języka eksperymentatora. Późniejsze wysuwanie przez dziecko języka na widok analogicznego ruchu eksperymentatora jest właśnie następstwem tego Skojarzenia.

Widzimy zatem, jak fakty naśladownictwa mogą być tłumaczone bez uciekania się do instynktów. I tu oczywiście nasunie się pytanie, czy powyższy sposób tłumaczenia da się zastosować z powodzeniem do wszystkich faktów naśladownictwa. Sprawa ta jest jeszcze sporna. Istnieją liczne fakty naśladownictwa niezamierzonego, odruchowego, mimowolnego, których geneza jest niejasna. Gdy ktoś poziewa, pozie- wamy i my, chociaż to nie leży w naszej intencji. Nie tak łatwo wyjaśnić ten wypadek analogicznie do poprzedniego przykładu. Ciekawym wypadkiem niezamierzonego naśladownictwa są omówione już przez nas wcześniej ruchy gestykulacyjne towarzyszące mowie. Skoro nie są one czymś wrodzonym i nie są wynikiem świadomej intencji, a okazują się w dużym stopniu kopią gestykulacji otaczających osób, to trzeba przyjąć, iż wynikają z mimowolnego naśladownictwa. Jak to naśladownictwo dochodzi do skutku, mocą jakiego mechanizmu – tego dobrze jeszcze nie wiemy. Podobnie w mimowolny sposób dziecko uczy się wymowy słów, charakterystycznej dla danego języka. Wiemy, iż naśladownictwo takie łatwo mu idzie w pierwszych latach życia, a staje się często nieosiągalne w latach dojrzałych. I tu spotykamy się z doniosłymi faktami naśladownictwa, które czekają na dokładniejsze wytłumaczenie. cl. SUGESTIA

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.